W Annayi, niewielkiej miejscowości położonej w górach Libanu, ludzie ustawiają się w kolejce do grobu mnicha, który zmarł pod koniec XIX wieku. Jedni przyjeżdżają tam o kulach, inni z wynikami badań schowanymi w teczkach. Są chrześcijanie i muzułmanie. Bogaci i biedni. Matki chorych dzieci, ludzie po wyrokach lekarskich, ci, którzy stracili już nadzieję. Wielu wraca z przekonaniem, że właśnie tam ich życie zaczęło się od nowa.
Hiszpanka w brzuchu poczuła noże
Reklama
Jedno ze świadectw pozostawionych w sanktuarium w Annayi dotyczy kobiety mieszkającej w Hiszpanii. Kilka lat wcześniej odwiedziła krewnych w Libanie i wtedy po raz pierwszy znalazła się przy grobie świętego. Na pożegnanie dostała niewielki woreczek z ziemią z grobu, trochę oleju i kadzidło. Nie przypuszczała, że kiedyś będzie trzymać się ich jak ostatniej nadziei. Kiedy wróciła do Hiszpanii, wykryto u niej nowotwór macicy. Operacja zakończyła się dramatycznie. Usunięto nie tylko macicę, ale także część układu moczowego. Pojawiły się kolejne powikłania, po których konieczne były następne zabiegi. Kobieta nie mogła normalnie funkcjonować. W końcu zadzwoniła do rodziny w Libanie. Krewny przypomniał jej o ziemi i oleju przywiezionych z Annayi. Prosił, by codziennie modliła się za wstawiennictwem św. Szarbela i przyjmowała odrobinę ziemi rozpuszczonej w wodzie. Pierwszej nocy obudził ją przeszywający ból. Opowiadała później, że czuła w brzuchu jakby noże. Rano wydarzyło się coś, czego lekarze nie potrafili wyjaśnić – organizm zaczął funkcjonować normalnie. Kolejne badania wykazały brak zmian chorobowych. Niedługo później kobieta wróciła do Libanu. Tym razem nie jako turystka, ale jako osoba, która chciała podziękować i złożyć świadectwo swojego uzdrowienia.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Francuz uratował nogę
Podobna historia wydarzyła się we Francji. Młody chłopak usłyszał diagnozę: nowotwór kości. Lekarze przygotowywali go do amputacji nogi. W szpitalu odwiedził go kolega z Libanu, maronita. Przyniósł olej św. Szarbela. Wieczorem modlili się razem przy szpitalnym łóżku. Chory smarował nogę olejem i prosił o ratunek. Nocą ból nagle ustąpił. Rano chłopak poruszył nogą, która wcześniej była niemal bezwładna. Lekarze nie ukrywali zdziwienia. Badania wykonane przed planowaną operacją pokazały, że stan chorego radykalnie się zmienił. Amputację odwołano. Kilka tygodni później młody Francuz pojechał do Annayi, by osobiście zostawić swoje świadectwo.
Pomaga muzułmanom z Iraku
Wśród świadectw z Annayi jest także historia chłopca z irackiej Karbali – świętego miasta szyitów. Urodził się z jedną nogą krótszą o 10 cm. Ojciec próbował wszystkiego. Metalowe konstrukcje, konsultacje i kolejne pomysły lekarzy. Bez skutku. W końcu zaprzyjaźniony Libańczyk zaproponował wyjazd do Libanu. Chłopiec modlił się przy grobie św. Szarbela. Po chwili, już w drodze do samochodu, poczuł dziwne zachwianie. Kiedy zdjęto metalową konstrukcję, okazało się, że obie nogi chłopca mają tę samą długość. Dziś jest on dorosłym człowiekiem i studiuje medycynę. Jego rodzice – szyiccy muzułmanie – po latach wrócili do Annayi, by podziękować chrześcijańskiemu mnichowi za wymodlenie zdrowia syna.
Reklama
W Libanie takich opowieści są tysiące. Jedni przyjmują je z ostrożnością, inni z prostą wiarą ludzi, którzy widzieli cierpienie z bliska. Kościół bada tylko nieliczne przypadki, ale dla mieszkańców Bliskiego Wschodu ważniejsze od procedur bywają konkretne twarze i odzyskane życie. Dlatego przy grobie św. Szarbela modlą się dziś obok siebie chrześcijanie i muzułmanie. ?
Artykuł powstał na podstawie książki:
„Światowe cuda świętego Szarbela”
Ks. Andrzej Sochal
Wydawnictwo: Fronda
Książka do nabycia:
ksiegarnia.niedziela.pl
tel. 34 324 36 45
ksiegarnia@niedziela.pl





